Początek podróży do Gode – Misji Nadziei i sr.Joachim ![]()
Meldujemy się z lotniska – odprawa za nami, bagaże nadane, a my powoli kierujemy się w stronę bramki.
To jednak nie jest zwykła podróż. Tym razem to prawdziwa misja specjalna, ponieważ wieziemy tabernakulum do nowej kaplicy
Trudno opisać słowami, jak wyjątkowe jest poczucie uczestniczenia w czymś, co już wkrótce stanie się miejscem modlitwy, spotkania z Bogiem i źródłem nadziei dla wielu ludzi.
Przed wylotem postanowiłem też skorzystać ze zwyczaju Matki Teresy z Kalkuty. Jeśli nie znacie jej „patentu” na loty z bagażem, to koniecznie sprawdźcie, co robiła przed każdą podróżą.
S. Anna powiedziała coś niezwykłego: że naszą podróż otaczają modlitwą dosłownie setki osób, a szczególnie ten moment – odprawy. Świadomość tej duchowej obecności daje nam ogromny pokój i wdzięczność.
Wyruszamy do Addis Abeby z poczuciem odpowiedzialności, ale przede wszystkim z radością. Dziękujemy każdemu z Was za modlitwę, życzliwość i wsparcie. To również dzięki Wam ta misja jest możliwa.
Po przybyciu do Addis Ababy przebukowałyśmy bilety na kolejny dzień, ponieważ nie zdążyłyśmy na jedyny lot do Gode. Na szczęście walizki mogły pozostać na lotnisku, dzięki czemu nie musiałyśmy ponownie ich dźwigać ani przechodzić całej procedury odprawy.
Kiedy następnego dnia wylądowałyśmy w Gode, okazało się, że 3 z 4 walizek zostały otwarte i dokładnie przeszukane. Jedna pozostała nienaruszona – ta, w której przewoziłyśmy tabernakulum! Moc modlitwy jest naprawdę niezwykła. ![]()
Już po wyjściu z samolotu przywitał nas dość silny wiatr. I choć zwykle narzekamy na wiatr, tutaj jest prawdziwym błogosławieństwem, bo dzięki niemu upał jest znacznie mniej odczuwalny.
Po dotarciu na misję czekało na nas bardzo ciepłe i serdeczne przyjęcie. Starsze dzieci czekały na nas już wcześniej, ponieważ sr. Joachim powiedziała im, że przyjedę z siostrą Anną. Młodsze dzieci nie bardzo mnie pamiętały – ale pół roku w życiu małego dziecka to przecież bardzo dużo czasu.
Dziś było zwiedzanie plantację bananów i sr. Joachim oprowadziła nas po całej misji.Zawsze jest tu coś nowego, zmienionego… To miejsce niezmiennie robi ogromne wrażenie. Nie ze względu na rozmach czy nowoczesność, ale właśnie przez swoją prostotę. Prostotę misyjną, w której wszystko ma swój cel i znaczenie. Tutaj człowiek szybko odkrywa, że do szczęścia naprawdę nie potrzeba wiele, a najcenniejsze są relacje, obecność drugiego człowieka i wspólna modlitwa.
Jutro czeka nas kolejny dzień pełen spotkań, rozmów i odkrywania tego, jak wiele dobra Bóg czyni w tym miejscu każdego dnia. Dziękujemy za Waszą modlitwę i prosimy o nią nadal – szczególnie za dzieci, siostry i wszystkich mieszkańców naszej misyjnej rodziny w Gode.
Do usłyszenia z Addis Abeby!




